Dziesięć lat po Brexicie: Bilans brytyjskiej gospodarki

Finansowy krajobraz dekadę po historycznym referendum

Kiedy 23 czerwca 2016 roku obywatele Wielkiej Brytanii zdecydowali o opuszczeniu struktur Unii Europejskiej, rynki finansowe zareagowały gwałtownym wstrząsem. Dziesięć lat po Brexicie, mimo że główny indeks londyńskiej giełdy FTSE 100 notuje rekordowe poziomy, głębsza analiza danych ujawnia bolesną prawdę o kondycji brytyjskiego kapitału. Pod powierzchnią nominalnych wzrostów kryje się bowiem historia utraconego zaufania inwestorów oraz postępującej marginalizacji Londynu na mapie globalnych finansów.

Najnowszy raport Morningstar, zatytułowany „The Brexit Decade”, rzuca nowe światło na skalę transformacji, jaka dokonała się w ciągu ostatniego dziesięciolecia. Z brytyjskich funduszy akcyjnych odpłynęło netto około 160 miliardów dolarów, co świadczy o trwały odwróceniu się kapitału od wyspiarskich aktywów. To, co początkowo brano za przejściową niepewność, przerodziło się w strukturalny trend, który zdominował brytyjski rynek kapitałowy na lata.

FTSE 100 w cieniu Wall Street i Europy kontynentalnej

Porównanie wyników brytyjskich spółek z ich globalnymi odpowiednikami pokazuje, jak duży dystans dzieli obecnie Londyn od największych centrów finansowych. Choć dziesięć lat po Brexicie indeks FTSE 100 wzrósł o 62 proc., wynik ten blednie przy osiągnięciach innych parkietów. Średnioroczna stopa zwrotu na poziomie poniżej 5 proc. nie pozwoliła brytyjskim inwestorom dotrzymać kroku dynamicznie rozwijającym się rynkom zagranicznym.

  • S&P 500 (USA): Wzrost o 253 proc. w tym samym okresie, co daje roczny zwrot na poziomie 13,4 proc.
  • DAX (Niemcy): Zyskał 151 proc., pokazując znacznie większą odporność gospodarki unijnej.
  • Euro STOXX 50: Indeks największych spółek strefy euro urósł o 109 proc., wyraźnie wyprzedzając Londyn.

Tak znacząca różnica w wynikach sugeruje, że wyjście z jednolitego rynku unijnego stało się dla Wielkiej Brytanii ciężarem, który spowolnił tempo wzrostu korporacyjnego. Podczas gdy inne rynki korzystały z hossy technologicznej, Londyn pozostał zakładnikiem swojej tradycyjnej struktury sektorowej, opartej na bankowości i surowcach.

Przyczyny słabszej kondycji brytyjskiego rynku

Analitycy Morningstar wskazują, że dziesięć lat po Brexicie widać wyraźnie, iż referendum zadziałało jako katalizator dla problemów, które kiełkowały już wcześniej. Brytyjski rynek akcji zmagał się z malejącym popytem ze strony krajowych funduszy emerytalnych oraz niekorzystnym miksem branżowym. Brak silnej reprezentacji sektora technologicznego sprawił, że Londyn nie był w stanie przyciągnąć kapitału szukającego wysokich wzrostów.

Brexit znacząco zwiększył tzw. premię za ryzyko, co zniechęciło inwestorów zagranicznych. Udział Wielkiej Brytanii w globalnym indeksie MSCI ACWI skurczył się drastycznie – z niemal 10 proc. dwie dekady temu do zaledwie 4 proc. obecnie. Inwestorzy systematycznie przesuwali swoje środki w stronę bezpieczniejszych i bardziej perspektywicznych aktywów w Stanach Zjednoczonych.

Sytuację pogorszyła ewolucja branży zarządzania aktywami. Od 2016 roku zamknięto około 380 strategii akcyjnych skoncentrowanych na Wielkiej Brytanii, podczas gdy nowych uruchomień było niemal o połowę mniej. Nastąpił również masowy odwrót od aktywnego zarządzania na rzecz instrumentów pasywnych, których udział w rynku wzrósł z 22 proc. do 46 proc., co dodatkowo ograniczyło elastyczność brytyjskiego parkietu.

Kurs funta szterlinga: Utrata siły nabywczej

Waluta narodowa jest często najlepszym barometrem kondycji gospodarczej kraju. Dziesięć lat po Brexicie funt szterling pozostaje wyraźnie słabszy w relacji do najważniejszych walut światowych. Spadek wartości pieniądza przełożył się na wyższe koszty importu oraz realne zubożenie społeczeństwa w ujęciu międzynarodowym.

  • Wobec dolara amerykańskiego: Funt stracił około 10 proc. swojej wartości od czasu referendum.
  • Wobec euro: Spadek wyniósł około 12 proc. – przed głosowaniem za 1 funta płacono 1,31 euro, dziś jest to około 1,15 euro.
  • Wobec walut regionu CEE: Szterling osłabił się o 20 proc. względem czeskiej korony i o 13 proc. względem polskiego złotego.

Jedynym wyjątkiem w regionie jest węgierski forint, wobec którego funt zdołał utrzymać minimalną przewagę. Ogólny obraz jest jednak jednoznaczny: brytyjska waluta straciła swój status bezpiecznej przystani, a jej kurs odzwierciedla obniżone prognozy wzrostu dla Zjednoczonego Królestwa.

Czy brytyjskie akcje to dzisiaj okazja inwestycyjna?

Mimo pesymistycznych danych historycznych, niektórzy eksperci zaczynają dostrzegać światełko w tunelu. Dziesięć lat po Brexicie wyceny brytyjskich spółek są tak niskie, że mogą stanowić atrakcyjny cel dla inwestorów szukających wartości. Wielka Brytania jest obecnie notowana z dyskontem rzędu 30–35 proc. pod względem wskaźnika cena/zysk w porównaniu do rynku amerykańskiego.

Natalie Bell z zespołu Liontrust Economic Advantage zauważa, że wyceny pozostają istotnie zaniżone w stosunku do średnich długoterminowych. Może to prowadzić do fali fuzji i przejęć, ponieważ zagraniczne korporacje chętnie kupują niedowartościowane brytyjskie firmy. Rekordowe programy wykupu akcji własnych (buybacki) są kolejnym sygnałem, że zarządy spółek wierzą w ich realną wartość, której rynek publiczny obecnie nie dostrzega.

Z kolei Mislav Matejka z JP Morgan tonuje nastroje, wskazując na brak wyraźnych katalizatorów wzrostu. Choć przewiduje on wzrost brytyjskiego rynku o 5–10 proc. w 2026 roku, nie zaleca nadmiernego angażowania kapitału w ten region. Według niego, defensywny charakter FTSE 100 pomaga w okresach globalnej niepewności, ale ogranicza potencjał w czasach hossy.

Podsumowanie dekady zmian

Analizując okres dziesięciu lat po Brexicie, trudno nie odnieść wrażenia, że brytyjska gospodarka wciąż szuka swojej nowej tożsamości poza Unią Europejską. Skumulowane skutki referendum, pandemii oraz błędów w polityce krajowej, takich jak kryzys na rynku obligacji z 2022 roku, stworzyły trudne środowisko dla rozwoju biznesu. Choć Londyn pozostaje istotnym centrum finansowym, jego dominacja została wystawiona na ciężką próbę.

Dla inwestorów kluczowe pozostaje pytanie, czy obecne niskie wyceny są pułapką, czy może fundamentem pod przyszłe odbicie. Historia uczy, że rynki potrafią zaskakiwać, jednak powrót do dawnej świetności będzie wymagał od Wielkiej Brytanii nie tylko stabilizacji politycznej, ale przede wszystkim nowej strategii gospodarczej, która przywróci zaufanie globalnego kapitału.